Wizyta (The Visit) | ★★★½

wizytaPo serii coraz dramatyczniejszych reżyserskich pomyłek, twórca „Szóstego zmysłu” nareszcie nakręcił film, który nie tylko da się oglądać, ale który też w pewnym stopniu przywołuje atmosferę jego najsłynniejszych dokonań sprzed lat.

Tym razem M. Night Shyamalan postanowił odpocząć od wizualnych popisów, którymi próbował nas uwieść w „Ostatnim władcy wiatru” oraz „1000 lat po Ziemi” i opowiada prostą historyjkę z dreszczykiem, do tego filmując wszystko z ręki. Dwójka młodych bohaterów filmu, nastoletnie rodzeństwo Becca i Tyler, wybiera się w odwiedziny do dziadków – pierwsze w życiu ponieważ do tej pory dziadkowie byli śmiertelnie obrażeni na ich matkę, która swego czasu uciekła z domu z niewłaściwym facetem i zerwała z nimi wszelkie kontakty. A że jadą sami (mama wybiera się w tym czasie w wymarzony rejs morski z nowym „idealnym facetem”), zupełnie nie wiedzą czego się po tej wizycie spodziewać i jak zareagować na coraz dziwniejsze zachowanie starszych państwa. Ci zaś od pierwszego dnia zachowują się tak, jakby byli nie z tej planety. Są co prawda mili i starają się jak mogą, aby Becca i Tyler poczuli w ich domu jak najwięcej tego staroświeckiego rodzinnego ciepła, jakie znają z opowieści mamy (babcia gotuje pyszne posiłki, dziadek wybiera się z nimi na spacery i przejażdżki), ale bywa też, że zachowują się nadzwyczaj osobliwie – zwłaszcza w godzinach ciszy nocnej…

Pełna recenzja TUTAJ

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *