Ukojenie (Solace) | ★★★½

ukojenie dvdGdyby nie znakomita obsada, „Ukojenie” byłoby pewnie kolejnym przeciętnym thrillerem, na który niekoniecznie warto zwracać uwagę. Na szczęście obecność hipnotyzującego Anthony’ego Hopkinsa (nareszcie znów w prawdziwej roli!), uwodzicielskiej Abbie Cornish i przesympatycznego Jeffreya Deana Morgana czynią z tego filmu coś, co nie tylko dobrze się ogląda, ale i zapada w pamięć.

Hopkins, prezentujący tym razem nieco ekscentryczne uczesanie (zaczes w tył i starannie przycięta, siwiuteńka peleryna z tyłu), gra tu dręczonego wyrzutami sumienia emerytowanego psychiatrę Johna Clancy’ego, który po śmierci córki oddalił się zarówno od żony, jak i od przyjaciół. Teraz jeden z jego dawnych współpracowników, agent FBI Joe Merriweather (Jeffrey Dean Morgan) prosi go o pomoc w szczególnie trudnej sprawie: trzeba odnaleźć seryjnego mordercę, który popełnia „zbrodnie z litości”, tzn. zadaje szybką śmierć tym, których w innym wypadku czekałaby pełna bólu agonia spowodowana taką czy inną nieuleczalną chorobą. Joe wierzy, że udział dawnego kumpla w śledztwie nie tylko pomoże szybciej przerwać łańcuch morderstw, ale pozwoli też Johnowi wyrwać się z pochłaniającej go kawałek po kawałku zgryzoty. Początkowo nie jest o tym przekonana partnerka Joe’ego, Katherine Cowles (Abbie Cornish), ale zmienia zdanie kiedy uświadamia sobie, że siwowłosy mężczyzna potrafi przewidywać przyszłość. Problem w tym, że od momentu kiedy Joe i Katherine odwiedzają jego dom, John widzi przyszłość obojga w bardzo, ale to bardzo czarnych barwach.

Skoro aktorów pochwaliłem już na wstępie, warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden ciekawy aspekt filmu: kwestię zabijania, aby ukrócić cierpienie. No bo czy naprawdę należy dokładać wszelkich starań, aby schwytać kogoś, kto pozbawia innych życia kierując się wyłącznie litością? Joe twierdzi, że jak najbardziej – przecież o niczyim życiu lub śmierci nie może decydować jakiś bezimienny koleś, który samodzielnie ocenia co będzie lepsze dla ofiary. Z kolei John nie jest tego taki pewien – w końcu sam jeszcze nie dawno musiał się przyglądać cierpieniu umierającej w bólach córeczki i dobrze wie, co się w takich sytuacjach czuje. A do tego jest jeszcze jedna ważna wiążąca się z tym wszystkim sprawa, o której nikt poza jedną z filmowych postaci nie wie…

Pełna recenzja TUTAJ

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *