TSA – Proceder | ★★★★

proceder cOstatnia płyta TSA wraca na rynek po jedenastu latach od premiery: ładnie wydana choć pozbawiona jakichkolwiek bonusów. Jeśli ją wcześniej przegapiliście, na pewno warto teraz uzupełnić lukę na półce z krajowym hard rockiem.

Przed premierą „Procederu” obawiano się wielu rzeczy: że zapowiadana płyta będzie za mało przebojowa, za bardzo przebojowa, zbyt łagodna, zbyt staroświecka, zbyt nowoczesna albo po prostu pozbawiona dawnej magii. Tymczasem muzykom udało się osiągnąć znakomitą równowagę pomiędzy tym, co grali na początku działalności, a tym, jak powinni brzmieć w XXI wieku i zapodali nam zbiór jedenastu utworów, z których bije nie tylko energia i świeżość, ale i kompozytorskie doświadczenie zasłużonej pięcioosobowej ekipy. Tej samej, która ponad dwadzieścia lat wcześniej nagrała legendarny debiut zatytułowany „Live” (w przeciwieństwie do dwóch poprzednich płyt studyjnych TSA, „Proceder” został nagrany przez klasyczny skład: Marek Piekarczyk, Andrzej Nowak, Stefan Machel, Janusz Niekrasz, Marek Kapłon).

Co prawda nie brak na „Procederze” łagodniejszych, balladowych momentów (jak w „To nie jest proste” czy „Liście XX”), ale na szczęście nie można oskarżać członków TSA o to, że postanowili nagrać krążek wyłącznie dla tych, którzy uwielbiają kołysać na koncertach zapalniczkami. Po pierwsze – pod balladami z „Procederu” zawsze czai się diabeł, a po drugie – zdecydowana większość materiału to mocny, żwawy rock: potężnie brzmiący, powalający siłą riffów i nie stroniący od szaleństw (pierwszy przykład z brzegu: piękne, niezrównoważone gitarowe odjazdy w końcówce „Płonę, płonę”). Jasne, bywa też przebojowo – w takich chociażby „Spóźnionych pytaniach” czy numerze tytułowym, który trochę jednak poobijał się na antenie radiowej – ale nigdy nie jest to jakiś nędzny, wysilony kompromis pomiędzy rockiem a popem. Zresztą tekstowo Piekarczyk też nie ułatwia sobie wejścia na listy przebojów, nie przebierając w słowach i częściej niż do tej pory skupiając się na mrocznych stronach życia („Cały świat, ten brudny ściek/ Coraz bardziej wkurwia cię” śpiewa na przykład w „Twojej szansie I”); to zresztą miła, zaskakująca zmiana po mało znaczących, pełnych frywolności tekstach z poprzedniej płyty, „52 dla przyjaciół”.

Pełna recenzja TUTAJ

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *