To (It, Chapter One) | ★★★★

to blurayPowiem szczerze: słysząc o kolejnych perypetiach związanych z pracami nad nową ekranizacją mistrzowskiej powieści Stephena Kinga (nieustanne zmiany koncepcji, zwalnianie zaangażowanych w produkcję twórców), nie miałem już wielkiej nadziei, że wyjdzie z tego coś dobrego. Nieszczególnie przekonywał mnie też ostateczny wybór reżysera: w końcu poprzednie dzieło Andy’ego Muschiettiego („Mama”, 2013) całkowicie gubiło w pewnym momencie mroczny klimat i popadało w śmieszność; przykro byłoby patrzyć jak podobny los spotyka opowieść wywiedzioną z jednego z najlepszych horrorów, jakie kiedykolwiek napisano…

Na szczęście do niczego takiego nie doszło. „To” Muschiettiego nie jest może horrorem, które będzie Was gnębił po nocach, ale to znakomicie zrealizowany FILM. Bo reżyser wcale nie podporządkowuje opowiadanej historii regułom filmowego horroru – to nie tak, że regularnie musi tu coś na widza wyskakiwać i co chwilę jesteśmy dręczeni motywami muzycznymi z piekła rodem. Scen grozy i suspensu jest tu tak naprawdę garstka (najlepsza z nich jest ta, w której patrzymy jak mały Georgie spotyka klauna Pennywise’a podczas zabawy papierową łódką – czapki z głów, panie Muschietti!) i to wcale nie one wyznaczają rytm filmu. „To” toczy się bowiem w rytmie słonecznych, dziecięcych wakacji – w końcu jest to opowieść o grupce dzieciaków, które odkrywają, że dzięki więzi łączącej ich w tzw. Klubie Frajerów są w stanie stawić czoła nie tylko szkolnym bandziorom, ale także Odwiecznemu Złu, które właśnie przebudziło się w ich miasteczku i na pierwszą ofiarę wybrało sobie pociesznego Georgie’ego, młodszego brata jednego z członków paczki.

Film jest świetnie obsadzony (spośród maluchów najbardziej imponuje wyszczekany, gładko rzucający szpetnymi „fuckami” Finn Wolfhard i urocza chłopczyca Sophia Lillis, a dziwnooki Bill Skarsgård rządzi jako morderczy klaun), znakomicie sfotografowany przez Chung-hoon Chunga, ulubionego operatora Chan-wook Parka (m.in. „Oldboy”, „Stoker”, „Służąca”), i przyozdobiony klimatyczną muzyką rozchwytywanego ostatnio przez twórców horrorów Benjamina Wallfischa („Lekarstwo na życie”, „Kiedy gasną światła”, „Annabelle: Narodziny zła”). Wszystko to współtworzy przekonujący obrazek z sielskiego, choć przetykanego koszmarem dzieciństwa w Ameryce lat 80. zeszłego wieku. A najlepsze jest to, że Muschietti wykorzystał tu dopiero połowę powieści Kinga, a więc – Pennywise musi powrócić…

Dodatki na płycie Blu-ray | ★★★½

Na płycie Blu-ray otrzymujemy godzinę materiałów dodatkowych podzielonych na cztery około-kwadransowe materiały. Niby nie aż tak wiele, a jednak… Nie wypada narzekać, przecież pojawia się tutaj nawet sam mistrz horroru, Stephen King, wyraźnie uradowany faktem, że adaptacja jakiejś jego powieści nareszcie się udała! W swoim segmencie („Mistrz strachu”) daje nam o wykład na temat tego dlaczego akurat ta jego powieść cieszyła się zawsze szczególną popularnością wśród czytelników i dlaczego właśnie ona okazuje się tak wdzięcznym materiałem dla filmowców (i ta, i poprzednia ekranizacja powieści „To” faktycznie należą do najlepszych filmów inspirowanych dziełami pisarza). Z kolei „Pennywise żyje!” to spojrzenie na sposób, w jaki aktor Bill Skarsgård powołał do życia przerażającego klauna o pływających oczach, obwisłej wardze i szpachlowatych siekaczach (podpowiedź: efekt „pływającego oka” i wywiniętej wargi potrafi wywołać na zawołanie, nie były tu konieczne żadne efekty cyfrowe), a „Klub Frajerów” skupia się na relacjach pomiędzy młodymi aktorami, którzy na planie filmu najwyraźniej spędzili lato swojego życia i płakali jak opętane bobry kiedy zdjęcia do filmu się zakończyły. Na koniec zostaje jeszcze kilkanaście minut scen wydłużonych, niewykorzystanych lub nagranych dla draki (jak ta, w której Georgie’emu udaje się w banalnie prosty sposób uniknąć kłów Pennywise’a).

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *