Tank – Valley of Tears | ★★★★

Tank Valley Of TearsMożna się było odrobinę martwić o najnowszą płytę Tank: najpierw ogłoszono odejście charyzmatycznego wokalisty Doogiego White’a, któremu dopiero co udało się tchnąć w twórczość tej zasłużonej ekipy drugie życie (zdążył nagrać z Tank dwa albumy: „War Machine” z 2010 r. oraz „War Nation” z 2012 r.); potem posypała się również sekcja rytmiczna, a planowaną premierę krążka przełożono o pół roku. Tego typu wydarzenia zwykle nie wróżą zbyt dobrze – a do tego wypuszczając nowy materiał pod koniec września zespół musiał liczyć się z porównaniami do wydanego w tym samym miesiącu albumu najsłynniejszych heavy metalowców świata, Iron Maiden. A przecież każdy wie, że z Iron Maiden nie można wygrać, tak?

Tymczasem – niespodzianka! Nowy wokalista Tank, ZP Theart (wcześniej m.in. w Dragonforce), znakomicie dopasował się do stylu grania grupy, jednocześnie dodając nowym kompozycjom nieznanej wcześniej przebojowości, w efekcie dostarczając nam wraz z kolegami jeden z najlepszych krążków w ponad 30-letniej karierze zespołu (Tank zaczął grać na początku lat 80., niewiele później niż Iron Maiden, szybko wyrastając na jednego z przodowników Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu). I tak podczas gdy Maideni utopili dobre pomysły w morzu powtórzeń i autoplagiatów nagrywając dwupłytowy, półtoragodzinny album, panowie z Tank tryumfują, raz jeszcze udowadniając, że grając metal warto czasem postawić na konkrety – bo „Valley of Tears” to zaledwie dziewięć utworów przynoszących niewiele ponad trzy kwadranse muzyki.

Pełna recenzja TUTAJ

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *