Ta nasza młodość | ★★★★

ta nasza mlodosc dvdMoże na pierwszy rzut oka Ben Stiller i Naomi Watts nie sprawiają wrażenia najlepiej dobranej pary pod słońcem, ale w najnowszym filmie Noaha Baumbacha (tego od „Frances Ha”, „Greenberga” i „Walki żywiołów”) bardzo przekonująco radzą sobie z rolami małżonków ze sporym stażem. Na tyle sporym, że bagaż wspólnych lat zaczyna im coraz bardziej ciążyć – zwłaszcza, że wszyscy dookoła nich mają dzieci, a oni ciągle nie…

Nie żeby nie próbowali – Cornelia (Watts) była już kilkakrotnie w ciąży, ale niestety żadnej nie udało jej się donosić. Josh (Stiller) zawsze dzielnie ją w tych wszystkich staraniach wspierał, ale teraz zaczyna dochodzić do wniosku, że może nie tędy droga – może nie należy próbować upodabniać się do swoich starych przyjaciół (Adam Horovitz, Maria Dizzia), tylko po prostu znaleźć sobie nowych, młodszych. Tym bardziej, że akurat nadarza się znakomita okazja: oto do Josha niespodziewanie zgłasza się przebojowy młodzian (Adam Driver) z atrakcyjną małżonką u boku (Amanda Seyfried), wyznając mu, że jest jego oddanym wielbicielem i uwielbia nakręcony kiedyś przez niego dokument (Josh od wielu lat próbuje nakręcić następny, ale nie starcza mu na to ani funduszy, ani koncepcji artystycznej). Czyż nie będzie przyjemniej poimprezować sobie z pięknymi, wyluzowanymi dwudziestolatkami niż patrzeć jak inne czterdziestolatki nieustannie kręcą się w kółko, kombinując tylko jak najlepiej dogodzić swoim sikającym w pieluchy brzdącom? No i – czy nie byłoby łatwiej nakręcić nowego dokumentu podpinając się pod energię i pomysłowość tryskające z kogoś, kto ma cię za idola?

Wiem, co powiecie – że nie. Tyle, że to nie takie proste. Bo młodzi Jamie i Darby nie tylko wydają się w swoich działaniach całkowicie bezinteresowni (chcą po prostu pobyć trochę w towarzystwie kogoś, kogo sobie cenią, nic więcej), ale do tego nie są też typowymi przedstawicielami swojego pokolenia goniącego za nowinkami technicznymi i dążącego, jeśli tylko się da, do szybkiego utrzepania jak największej kasy. Jamie i Darby to raczej współcześni hipisi, którzy odmawiają googlowania czegoś, co wyleciało im z głowy („Lepiej już żyjmy w niewiedzy”, mówi Jamie kiedy Josh łapie za smartfona żeby wyszukać zapomniane słówko), a muzykę kolekcjonują na winylach („Też to wszystko mam, ale na kompaktach”, stwierdza Josh widząc przepastną winylową kolekcję młodszego o 20 lat kolegi). Do tego Jamie sam z siebie proponuje Joshowi współreżyserię dokumentu, na który ma już świetny pomysł („A nas tyle uczono, żeby z nikim nie dzielić się swoimi dokonaniami”, nie może się nadziwić Josh).

Baumbach cudownie wygrywa różnice pokoleniowe i charakterologiczne pomiędzy dwoma głównymi bohaterami filmu, a także komiczne zachłyśnięcie się Josha i Cornelii „światem młodych ludzi” (Josh zaczyna chodzić w modnym kapelutku, jego żona wybiera się na kurs tańca hip-hop – i tak dalej), dokładając do tego jeszcze konflikt z odchodzącym pokoleniem rodziców (Josh nie potrafi dogadać się z teściem, który zjadł zęby na tworzeniu dokumentów i krytycznie odnosi się do najnowszego dzieła zięcia; na marginesie: miło znów zobaczyć Charlesa Grodina w jakiejś naprawdę porządnie napisanej roli). I choć, podobnie jak w przypadku wielu wcześniejszych filmów tego reżysera, po seansie można odczuć drobne rozczarowanie, że w niektórych fragmentach Baumbach nie poszedł trochę bardziej po bandzie i nie wycisnął z materiału jeszcze więcej, to i tak jest to jedna z najlepszych „komedii o życiu” (nie mylić z nieżyciową „komedią romantyczną”) ostatnich lat. A to jak Stiller i Watts gapią się na coś, czego nie rozumieją (np. niemowlę obsługujące smartfona) – bezcenne.

Pełna recenzja TUTAJ

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *