Suspiria | ★★★★★

suspiria miniTwórczość Dario Argento to jeden z najbardziej fascynujących rozdziałów w historii kina grozy. Ten niebanalny włoski artysta zachwycał już od swojego reżyserskiego debiutu pt. „Ptak o kryształowym upierzeniu” z 1970 roku, ale swoje najdoskonalsze dzieła stworzył w połowie lat 70. Były to: brutalny, ale i niezwykle nastrojowy kryminał „Głęboka czerwień” oraz trudna do sklasyfikowania mieszanka horroru i baśni zatytułowana „Suspiria”.

Nie warto ufać żadnemu rankingowi najlepszych filmów grozy, w którym nie pojawia się „Suspiria”. Owszem, jest to dzieło bardzo specyficzne i pod wieloma względami odbiegające od ogólnie przyjętych wzorców chwytającego za gardło horroru, ale właśnie owa odmienność stanowi jedną z jego największych zalet. Trzeba się tylko nauczyć go kochać i, co brzmi pewnie dość paradoksalnie, nauczyć się go bać.

Przeglądając popularne zagraniczne leksykony filmowe przeczytamy, że „Suspiria” to „niepokojący horror charakteryzujący się świetnymi zdjęciami i efektownymi scenami zabójstw” („Blockbuster Guide to Movies & Videos”), rozgrywający się w „autentycznie przerażającej atmosferze” („DVD & Video Guide”), którą pomaga budować „genialna ścieżka dźwiękowa skutecznie odwracająca uwagę widza od naiwnej fabuły filmu” („Leonard Maltin’s Movie and Video Guide”). Te fragmenty słusznie wskazują kilka podstawowych zalet dzieła Argento – i nie bez racji zaznaczają, że sama fabuła jest tu dość pretekstowa – ale pomijają jego najważniejszą wartość: fakt, że reżyserowi udało się stworzyć świat, w którym najcudowniejszy sen łączy się z krwawym koszmarem; świat pełen nieludzkiego okrucieństwa i niewytłumaczalnych zbrodni, a jednocześnie tak zjawiskowy, że ma się ochotę pozostać w nim na zawsze. Aby to odczuć należy się jednak dostroić do częstotliwości, na której nadaje Argento i zaakceptować jego reguły gry. „Suspiria” to horror, w którym może się zdarzyć absolutnie wszystko – i nie należy oczekiwać, że ktokolwiek będzie spieszył z jakimikolwiek wyjaśnieniami co do charakteru przedstawianych wydarzeń; to horror, któremu trzeba dać się całkowicie pochłonąć – a jeśli to zrobicie, szybko przekonacie się, że właśnie przeżywacie jeden z najpiękniejszych koszmarów swojego życia.

Historia, którą Argento opowiada nam w „Suspiria” wywodzi się z kilku źródeł. Dzieło XIX-wiecznego myśliciela Thomasa de Quinceya pt. „Suspiria de Profundis” zainspirowało reżysera aby nawiązać do opisywanej w tej książce narkotycznej wizji Trzech Matek (Mater Lachrymarum, Mater Suspiriorum i Mater Tenebrarum). Z kolei opowieści ówczesnej kochanki Argento, aktorki Darii Nicolodi, o szkole opanowanej przez nieczyste moce posłużyły za podstawę fabuły filmu, a disneyowska bajka o królewnie Śnieżce i siedmiu krasnoludkach była dla reżysera wzorcem podczas konstruowania głównego miejsca akcji: mieniącej się wesołymi kolorami Akademii Tańca, która pod przyjazną fasadą skrywa okropną tajemnicę. (Operator Luciano Tovoli musiał zresztą na życzenie Argento dokładnie obejrzeć „Królewnę Śnieżkę”, aby odtworzyć w „Suspiria” jej kolorystykę.) Pewnych inspiracji można się również dopatrywać w fabule słynnej historii Lewisa Carrolla „Alicja w krainie czarów” ponieważ główna bohaterka filmu Argento, podobnie jak książkowa Alicja, ze znanego sobie świata osuwa się nagle w świat obcy, dziwaczny i niezrozumiały – a jednak bez wątpienia fascynujący.

Rolę Alicji odgrywa tutaj młoda tancerka Suzy Bannion (Jessica Harper), która przylatuje z Nowego Jorku do Niemiec aby szkolić się w uznanej Akademii Tańca. Przybyciu Suzy towarzyszy straszna ulewa, a kiedy przemoczona bohaterka dociera do bram szkoły, widzi jedną z uczennic (Eva Axén) uciekającą w popłochu w stronę lasu. Następnego ranka okaże się, że właśnie ta dziewczyna i jedna z jej koleżanek straciły życie w wyniku brutalnego morderstwa: pierwsza z nich została zasztyletowana i powieszona, a drugą zabiły spadające z dużej wysokości odłamki szkła i metalu po tym, jak bezwładne ciało poprzedniej ofiary rozbiło olbrzymi witraż. Wkrótce dochodzi do kolejnych wydarzeń, które wyraźnie wskazują na to, że przebywanie w Akademii niekoniecznie okaże się dla Suzy przyjemnym doświadczeniem: z sufitu niespodziewanie spadają larwy much, pracujący w szkole niewidomy pianista zostaje zagryziony przez własnego psa, a najbliższa koleżanka Suzy, Sara (Stefania Casini), pewnego dnia niespodziewanie znika. Wszystko to sprawia, że Suzy zaczyna nabierać poważnych podejrzeń co do prawdziwych intencji założycielki Akademii, Heleny Marcos. Tym bardziej, że pojawia się sugestia jakoby była ona najprawdziwszą wiedźmą.

Mniejsza jednak o fabułę – w przypadku „Suspiria” zdecydowanie bardziej niż sama opowiadana historia liczą się poszczególne wirtuozersko zrealizowane fragmenty filmu. O pojawiającej się na początku scenie śmierci dwóch dziewcząt mówi się często jako o „najatrakcyjniejszej scenie przemocy w historii kina”. Brzmi kontrowersyjnie? Cóż, właśnie na tego typu kontrowersjach opiera się twórczość Argento. Nie mniejsze wrażenie robią tu jednak nawet pozornie błahe fragmenty, jak na przykład jazda Suzy taksówką z lotniska do Akademii, podczas gdy na zewnątrz szaleje piekielna burza; widzimy, że bohaterka po raz pierwszy zdaje sobie wówczas sprawę z wkroczenia w nieznaną sobie, nieprzyjazną rzeczywistość, a tętniąca piekielną mocą ścieżka dźwiękowa podkreśla rosnące przerażenie dziewczyny tworząc jedną z najwspanialszych scen grozy, jakie kiedykolwiek nakręcono. A to przecież dopiero początek filmu! Potem będziemy jeszcze świadkami wspomnianej wcześniej śmierci niewidomego pianisty (przedstawionej przez Argento w absolutnie mistrzowski sposób za pomocą kamery fruwającej z furią nad zatopionym w mroku skwerem), czy pechowej ucieczki jednej z bohaterek do pokoju wypełnionego drutem kolczastym (Argento nie daruje sobie oczywiście pokazania ze szczegółami jak dziewczyna coraz bardziej rozdziera sobie ciało próbując wydostać się z pułapki).

Jest jeszcze jedna rzecz, który czyni ten horror wyjątkowym. Reżyser przyznał kiedyś, że pisząc scenariusz chciał, aby głównymi bohaterkami były nastoletnie dziewczynki. Tego planu nie udało mu się zrealizować ponieważ wytwórnia odmówiła współpracy przy filmie, w którym głównymi ofiarami krwawych morderstw byłyby dzieci, ale pomimo, że do głównych ról zatrudniono ostatecznie aktorki pełnoletnie, Argento postanowił nie wprowadzać żadnych zmian w dialogach. W wyniku takiego rozwiązania rozmowy bohaterek brzmią być może nieco sztucznie, ale co ważniejsze – widz czuje dzięki temu, że powinien się podwójnie niepokoić o los tych niewinnych i bezbronnych dziewcząt. Zresztą jak chce plotka z planu filmu, reżyser kazał tak przerobić pokoje, w których zamieszkiwały filmowe tancerki, aby pogłębić jeszcze owo wrażenie bezradności – chociażby poprzez umieszczenie klamek w drzwiach, tak aby aktorki musiały sięgać po nie wyciągając ręce niczym dzieci. W taki schemat opowieści o dziecku uwięzionym w ciele kobiety świetnie wpasowała się 27-letnia amerykańska aktorka Jessica Harper – urocza, zwiewna i o spojrzeniu bezbronnej, zagubionej dziewczynki.

Pełny tekst we wkładce do polskiego wydania DVD filmu „Suspiria”.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *