Suburbicon | ★★

suburbicon posterNiby jest tu wszystko, czego potrzebuje porządna czarna komedia obyczajowa: niezła obsada (m.in. Matt Damon, Julianne Moore i Oscar Isaac), oparty na chwytliwym pomyśle scenariusz (do tego stworzony pod okiem mistrzów gatunku – braci Coen!), świetne zdjęcia (autorstwa ulubieńca Paula Thomasa Andersona: Roberta Elswita) i rewelacyjna muzyka (skomponował ją Alexandre Desplat – ostatnimi czasy etatowy twórca ścieżek dźwiękowych do filmów Romana Polańskiego). Dlaczego więc układanka złożona z takich niby to prześwietych elementów śmiertelnie nudzi?

Odpowiedź jest w tym wypadku dość prosta: zawinił George Clooney, sympatyczny aktor, któremu brak jednak iskry geniuszu kiedy próbuje przemienić się w reżysera. Było to czuć nawet w jego najbardziej cenionych wczesnych dziełach – „Niebezpiecznym umyśle” (2002) i „Good Night and Good Luck” (2005) – a w „Suburbiconie” czuć jeszcze bardziej, bo tu nie broni się już niestety sama historia, może i w teorii rzeczywiście chwytliwa (stateczny obywatel grany przez Damona przemienia się pod wpływem nieprzewidzianych wydarzeń w brutalnego mordercę), ale rozwijająca się tak, że albo nas denerwuje sztucznością, albo przewidywalnością. Są tu pojedyncze udane sceny, w których nie brakuje ani suspensu, ani mrocznej atmosfery (np. ta, w której Clooney każe nam obserwować śmiertelną bójkę dwóch facetów z perspektywy chłopca ukrywającego się pod łóżkiem), ale to za mało żeby uratować to smętnie poprowadzone dzieło.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *