Spectre | ★★★½

spectre reviewJeśli finał „Skyfall” zapowiadał powrót do stylistyki starszych Bondów – zwłaszcza tych z Seanem Connerym i Rogerem Moore’em – to „Spectre” praktycznie całkowicie się na niej opiera, oferując dużo więcej wciskających fotel scen akcji niż poprzedni film i bardziej wciągającą fabułę niż „Quantum of Solace” (w końcu wreszcie ściera się tu ze swoim arcywrogiem, Ernstem Stavro Blofeldem, w którego po swojemu jaszczurowato wciela się Christoph Waltz). A że 007 znów musi odkrywać tu prawdę o swym ponurym dzieciństwie i cierpieć bardziej niż Bondowi przystoi? Cóż, przy takim szaleństwie wizualnym, jak tutaj – akcja snajperska w Meksyku! rzymski pościg samochodowy brzegiem Tybru! wybuchowy londyński finał! – ja osobiście wybaczam. Choć trochę trudniej wybaczyć mi zmarnowanie cudnych Moniki Bellucci i Naomie Harris w mało znaczących rólkach, a oddanie najważniejszej damskiej postaci smutnookiej blondynce Lei Seydoux – to miła dziewczyna, ale jednak nie z tej samej ligi co koleżanki.

Mimo wszystko, „Spectre” to całkiem porządny Bond. Dużo porządniejszy niż można by się spodziewać – nakręcił go przecież ten sam koleżka, który tak zawodowo sknocił „Skyfall”.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *