Siła przetrwania (6 Below: Miracle on the Mountain) | ★★★

sila przetrwaniaŻeby zamarznąć w górach wcale nie trzeba się wspinać na Mount Everest, K2 czy Nanga Parbat – wystarczy wybrać się z deską na popularną trasę zjazdową, a potem odrobinę od niej odbić i zgubić się w lesie. Jak bohater „Siły przetrwania”.

Miły chłopiec Josh Hartnett gra tutaj upadłego hokeistę Erica Lemarque’a, który spędzając samotnie czas w otoczeniu majestatycznych gór Sierra Nevada, próbuje ponownie skierować swoje życie na właściwy szlak. Tyle, że wspomnienia o niełatwym dzieciństwie wciąż stanowią dobre usprawiedliwienie do pogrążania się w rozpaczy, a narkotykowy nałóg wciąż wydaje się wtedy jedyną dość silną na tę rozpacz odtrutką. No, jest jeszcze ekstremalna jazda na snowboardzie z wysokiej góry (przepiękne ujęcia!), ale… wiemy już, że nie skończy się ona dla Erica najlepiej. Ex-hokeista gubi się, wpada do przerębla, zostaje otoczony przez wilki, umiera z głodu i pragnienia – a to dopiero początek jego dramatycznej walki o życie. Tymczasem jego matka (Mira Sorvino, jak zwykle w dobrej aktorskiej formie), niepokojąc się brakiem jakichkolwiek wiadomości od syna, zgłasza jego zaginięcie i przekonuje panią ratownik górską (Sarah Dumont, sprawiająca wrażenie jakby nie potrafiła traktować swojej roli poważnie), że nie ma co czekać przepisowe ileś-tam godzin tylko trzeba wysłać helikopter poszukiwawczy JUŻ.

Miesięcznik Empire określił „Siłę przetrwania” jako „rzecz dla tych, którzy lubią patrzyć jak wygłodzony Josh Hartnett zjada kawałki swojego ciała”; może i brzmi to zabawnie, ale jest grubo niesprawiedliwe wobec tej przejmującej – i opartej na autentycznych wydarzeniach – historii. Rozumiem, że kogoś może drażnić brak typowo hollywoodzkiego podkręcania napięcia (najwięcej dramatów spada na bohatera na samym początku, potem przez długi czas w zasadzie oczekujemy już tylko na najgorsze); wiem, że nie do końca przekonują gnębiące Erica flashbacki z czasów dzieciństwa i młodości; ale mimo wszystko „Siła przetrwania” oferuje całą lawinę emocji i podnoszące na duchu przesłanie, dzięki czemu po seansie czujemy się trochę silniejsi i mądrzejsi niż przed. Takiego kina nie wypada bagatelizować.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *