Salman Rushdie – Szatańskie wersety | ★★★★★

szatanskie wersetyBiografia Mahometa autorstwa Ibn Ishaqa wspomina o wersetach, które prorok miał wstawić do Koranu za podszeptem Szatana ukrywającego się pod postacią archanioła Gabriela. Kiedy Mahomet zrozumiał kto go w tym wypadku tak naprawdę natchnął, zdecydował się usunąć owe szatańskie wersety z Koranu. Salman Rushdie wykorzystał domniemane istnienie tych tajemniczych fragmentów świętej księgi Muzułmanów aby stworzyć dzieło zgodnie uznawane przez wyznawców tej religii za bluźniercze: powieść „Szatańskie wersety”.

Dwóch głównych bohaterów historii opowiadanej przez Rushdiego poznajemy kiedy… spadają z nieba. Jak się okazuje, znajdowali się oni na pokładzie samolotu, który został uprowadzony przez terrorystów i eksplodował. Mężczyźni lądują w morzu, a następnie zostają wyrzuceni na angielski brzeg. Od teraz będą jednak musieli się pogodzić ze skutkami dziwacznej metamorfozy, którą właśnie przeszli: Gibril Fariszta, pomimo niezbyt moralnego prowadzenia się, zostaje przekształcony w Archanioła Gabriela, zaś poczciwy Saladyn Czamcza zmienia się w rogatego i owłosionego potwora, a więc najprawdopodobniej – w odpowiednika Szatana. Poza losami przemienionych Gibrila i Saladyna obserwujemy także fantastyczny świat ze snów pierwszego z tych bohaterów łączący się ze scenami z powstającego filmu, w którym Gibril gra Archanioła Gabriela spotykającego na swojej drodze biznesmena Mahounda – a więc ostro przerysowaną wersję samego Mahometa. Jest też trzeci wymiar powieści, w którym czytelnik towarzyszy kobiecie prowadzącej pielgrzymkę do Mekki, przy czym wyprawa ta okaże się dla zastępu wiernych czymś zupełnie innym niż mogliby się spodziewać.

Sam Rushdie podkreślał, że jego książka nie jest poświęcona wierze, ale „problemowi emigracji, metamorfozie, wewnętrznemu podziałowi człowieka, miłości, śmierci, Londynowi i Bombajowi” – dlatego też nie powinna być traktowana jako krytyka Islamu. Zwracali na to również uwagę liczni krytycy literaccy, zaznaczając, że jest to dzieło o wielkiej wartości literackiej, niezwykle inteligentnie nawiązujące do wielu innych ważnych osiągnięć światowej literatury (m.in. „Księgi tysiąca i jednej nocy”, „Mahabharaty”, „Zaślubin Nieba i Piekła” Williama Blake’a, „Finnegans Wake” Jamesa Joyce’a czy „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa). Tego typu tłumaczenia nie przekonywały jednak zaślepionych nienawiścią Muzułmanów. Według nich, dopuszczając się stworzenia karykatury Mahometa, Rushdie zasłużył na śmierć. W lutym 1989 roku szyicki przywódca ajatollah Chomeini nałożył na autora fatwę, nawołując Muzułmanów do wykonania na nim wyroku śmierci za bluźnierstwo. Znacznie rzadziej wspomina się jednak o tym, że fatwa dotyczyła także wszystkich innych, którzy „mieli jakikolwiek związek z publikacją książki i byli świadomi treści, które ze sobą niesie”. Rushdiemu jak dotąd udało się uniknąć śmierci, nie przeprowadzono też poważniejszego zamachu na jego życie, ale takiego szczęścia nie miało parę innych osób pracujących przy wydawaniu „Szatańskich wersetów” w różnych krajach świata. W 1991 roku zamordowano japońskiego tłumacza książki, Hitoshi Igarashiego; włoskiego tłumacza Ettore Capriolo kilkakrotnie pchnięto nożem; cudem uniknął śmierci William Nygaard, norweski wydawca powieści, na którego przygotowano zamach w 1993 roku; w tym samym roku próbowano także pozbawić życia tureckiego tłumacza, Aziza Nesina, co ostatecznie przerodziło się w tzw. masakrę w Sivas (radykalni islamiści podpalili hotel, w którym zatrzymał się Nesin, w wyniku czego życie straciło 37 osób; tłumaczowi udało się zbiec). W wielu wydawnictwach na całym świecie, które odważyły się opublikować „Szatańskie wersety” podkładano też bomby. Należy więc przypuszczać, że ukrycie danych dotyczących polskiego wydania powieści z 1992 roku nie było wcale, jak podejrzewano, wyłącznie chwytem marketingowym, ale jak najbardziej rozsądnym posunięciem.

Ogłoszenie fatwy nie było oczywiście jedynym wyrazem sprzeciwu wobec publikacji „Szatańskich wersetów”. W Indiach już w parę dni po publikacji książki w Wielkiej Brytanii zakazano rozpowszechniania i wwożenia jej do kraju. Organizacje muzułmańskie w Wielkiej Brytanii żądały zniszczenia dzieła Rushdiego albo postawienia autora przed sądem za bluźnierstwa wobec nauk Kościoła anglikańskiego; ówczesna premier Wielkiej Brytanii, Margaret Thatcher, oświadczyła jednak, że nie widzi powodów, dla których rząd brytyjski miałby potępić książkę. Niedługo było trzeba natomiast czekać na wprowadzenie zakazu rozpowszechniania „Szatańskich wersetów” w Republice Południowej Afryki, Egipcie, Somalii, Bangladeszu, Pakistanie, Arabii Saudyjskiej, Malezji, Sudanie, Indonezji oraz Katarze. W miarę jak powieść zyskiwała coraz większy rozgłos nasilały się też ataki na jej wydawców. Argumenty muzułmanów pozostawały niezmienne: książka ośmieszała według nich Mahometa (m.in. już poprzez samo nadanie mu imienia Mahound, które można było tłumaczyć jako „fałszywy prorok”), podważała wagę jego proroctw i kpiła ze świętego miasta – Mekki. W najłagodniejszych przypadkach przeciwnicy dzieła Rushdiego pisali do wydawców petycje z żądaniami wycofania tego tytułu lub ogłaszali bojkot innych publikowanych przez nich książek, a w poważniejszych publicznie palili egzemplarze „Szatańskich wersetów” i grozili wysadzeniem budynków wydawnictw. Zdarzało się, że zamieszki kończyły się ofiarami śmiertelnymi. W 1989 roku w Islamabadzie zginęło sześć osób, a około stu odniosło rany, a wkrótce potem w Srinigarze śmierć poniosła jedna osoba, a kolejnych kilkadziesiąt zostało rannych. W tym samym roku 12 osób zginęło podczas demonstracji w Bombaju. W Brukseli zastrzelono natomiast dwóch muzułmanów, którzy krytykowali nałożenie na Rushdiego fatwy. Coraz częściej organizacje terrorystyczne odgrażały się też, że przygotowują zamach na Rushdiego, a irańska organizacja charytatywna 15 Khordad Foundation wyznaczyła wysoką nagrodę pieniężną za głowę pisarza. Z biegiem czasu rosła też ilość krajów, w których zakazano rozpowszechniania powieści. Były to: Tajlandia, Sri Lanka, Papua Nowa Gwinea, Tanzania, Kenia, Liberia, Wenezuela i Sierra Leone, a także Japonia.

Rushdie był zaskoczony rozmiarem skandalu, jaki wywołała jego książka i często powtarzał, że nie było jego celem urażenie uczuć religijnych Muzułmanów. Przyznawał też, że gdyby zdawał sobie sprawę, że „Szatańskie wersety” zostaną odebrane w ten sposób, zrezygnowałby z użycia pewnych wątków i sformułowań. Nie zrobiło to jednak żadnego wrażenia na Chomeinim, który podtrzymywał fatwę i odmawiał jej zniesienia nawet gdyby okazało się, że pisarz przeszedł całkowitą przemianę duchową.

Więcej o kontrowersyjnej literaturze w „Książkach zakazanych”:

ksiazki zakazane

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *