Ringo Starr – Postcards from Paradise | ★★★½

postcardsNiektórzy mówią, że „nie był najlepszym perkusistą nawet wśród Beatlesów” (zdarzało się tam w końcu bębnić McCartneyowi…), ale potraktujmy tego typu gadanie jako niegroźną złośliwość. Bo choć Starr nigdy za swoim zestawem perkusyjnym nie szalał, to w przypadku piosenek Wielkiej Czwórki jego ascetyczny styl sprawdzał się idealnie – i sprawdza się idealnie również na jego najnowszym krążku zatytułowanym „Postcards from Paradise”, w nagrywaniu którego pomogli sławnemu muzykowi m.in. Joe Walsh, Dave Stewart, Peter Frampton czy Glen Ballard. Tę efektywność stylu Starra słychać znakomicie już w otwierającym materiał utworze „Rory and the Hurricanes”, gdzie perkusista wspomina tytułowy zespół, z którym święcił tryumfy jeszcze przed dołączeniem do Lennona, McCartneya i Harrisona, dbając o podkreślenie swojej roli w tamtej ekipie, zarówno za sprawą krótkiego popisu na bębnach, jak i w warstwie tekstowej (popis następuje po słowach: „I played the drums like I always do”, wyśpiewanych jakby ze wzruszeniem ramion). Wypada to i porywająco, i bezpretensjonalnie. No ale – to przecież właśnie cały Ringo Starr. Nawet jeśli nie każdy poważny krytyk muzyczny zechce to przyznać.

Moja ocena: 3.5 Stars (3.5 / 5)

Pełna recenzja TUTAJ

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *