Rampage: Dzika furia (Rampage) | ★★½

rampage br„Wydawało mi się, że ‚San Andreas’ to film zrobiony z dużym rozmachem, ale kiedy zacząłem pracować nad ‚Rampage’ przekonałem się, że ten film będzie dziesięciokrotnie większy” – mówi przejęty reżyser Brad Peyton w materiałach dodatkowych zamieszczonych na płycie Blu-ray. I choć rozmachu faktycznie „Rampage” nie brakuje, to w ogólnym rozrachunku nie dorównuje on nie tylko niedawnemu „San Andreas”, ale i wcześniejszej „Podróży na tajemniczą wyspę”, w której Peyton też już współpracował z Dwaynem Johnsonem, ale swój „wybuchowy” reżyserski styl dopiero kształtował.

Wywodząc fabułę z popularnej w latach 80. gry o niszczących miasto potworach, Peyton popuszcza wodze wyobraźni, nasyłając na Chicago trzy gigantyczne, zmutowane monstra: małpiszona-albinosa imieniem George, latającego wilka i krokodyla specjalizującego się we wspinaczce po wieżowcach; cała trójka wygląda bezbłędnie i rzeczywiście z pełnym profesjonalizmem rozpruwa miasto (w końcu za efektami wizualnymi stoi niezawodne, założone przez Petera Jacksona studio Weta), ale element ludzki wypada tym razem dość blado – solidnym aktorom (oprócz żelaznego Johnsona grają tu m.in. prześliczna Naomie Harris, charyzmatyczny Jeffrey Dean Morgan oraz odpowiednio wredna i seksowna Malin Akerman) nie podrzucono niestety wystarczająco ciekawych dialogów ani scen żeby mogli dorównać cyfrowym kreaturom. Brak tu podobnych emocji, co w „San Andreas”, nie ma też równie udanych dowcipów, co w „Podróży na tajemniczą wyspę” (scenarzyści niby się starają, ale wychodzi to nieprzekonująco) i ostatecznie seans „Rampage” sprowadza się do podziwiania cyfrowej demolki. Ładnej, ale…

Dodatki na płycie Blu-ray | ★★★½

Dzięki płycie Blu-ray przedłużamy obcowanie ze światem „Rampage” o całą godzinę. Materiały dodatkowe podzielono na 7 rozdziałów: niespełna 3-minutowe „Gagi z planu” (pokazujące wyraźnie, że w czym jak w czym, ale w łapaniu kluczy to The Rock szczególnie dobry nie jest), 6-minutowy hołd wobec gry, na której oparto film, który zatytułowano „To już nie jest zabawa” (The Rock wyznaje tu, że jako dziecko zwiewał ze szkoły żeby pograć w „Rampage”) oraz pięć kolejnych, trwających 10-11 minut i zajmujących się odpowiednio: burzeniem wirtualnego Chicago („Atak na Chicago”), powołaniem do życia wirtualnego małpiszona („Ożywianie George’a”) i jego dwóch wredniejszych kumpli („Destrukcyjne trio”), zatrudnieniem zespołu supertwardych aktorów („Aktorzy w akcji”) i tym, co ostatecznie do filmu nie trafiło (większości scen niewykorzystanych nie żal, ale zabawny „drugi finał” z udziałem uroczej Alexandry Daddario śmiało można było do filmu dopiąć).

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *