Pomiędzy słowami | ★★★★

pomiedzy slowamiKolejny wydumany film emigracyjny, którego nie zrozumie nikt, kto przesiedział całe życie w kraju? Kolejne ambitne, czarno-białe dzieło, na którym mniej więcej w połowie zapada się w głęboki sen? Otóż nie. Film Urszuli Antoniak to prosta fabularnie, ale hipnotyzująca pod względem formalnym opowieść o każdym z nas.

Tak, mamy tu otoczkę emigracyjną, ale to nie ona jest w „Pomiędzy słowami” najważniejsza. Mam wrażenie, że Antoniak chce nam przede wszystkim opowiedzieć o człowieku, który siłuje się z przeszłością, aby uwolnić się od przygniatających go od lat żalów i kompleksów, dzięki czemu będzie mógł rozpocząć nowe, bardziej „swoje” życie; tylko czy stając się mniej jak własny ojciec, a bardziej jak otaczający go cudzoziemcy naprawdę będzie bardziej sobą?

Główny bohater grany z naturalną elegancją i przejmującym emocjonalnym chłodem przez Jakuba Gierszała to młody Polak układający sobie życie w wielkich, nowoczesnych, pachnących pieniądzem Niemczech. Idzie mu całkiem nieźle, bo jest nie tylko elegancki i przystojny, ale też szalenie inteligentny i potrafi z łatwością rozgryzać obcych ludzi. Kiedy jednak w niemieckim apartamencie niespodziewanie odwiedza go ojciec – rozczulająco rozmamłany Andrzej Chyra w jednej ze swoich najlepszych ról w ostatnich latach – chłopak niespodziewanie zaczyna się gubić, nagle całkowicie traci swój ćwiczony latami luz i zaczyna zawodzić go instynkt, dzięki któremu nauczył się mistrzowsko manipulować ludźmi. Dlaczego tak się dzieje? Przecież ojciec – w przeciwieństwie do niego z trudem odnajdujący się na emigracji – nie jest jakąś okropnie przytłaczającą postacią, przychodzi do syna raczej ze skruchą i prośbą o pomoc niż z pretensjami i żądaniami (swego czasu opuścił matkę chłopca i przez długie lata pozwalał synowi myśleć, że zmarł). Tyle, że pojawienie się dawno niewidzianego rodzica burzy dotychczasowy układ świata chłopaka: dotąd był samowystarczalnym, niedopuszczającym do głosu sentymentów twardzielem, a teraz – chcąc nie chcąc – na powrót stał się dzieckiem.

Antoniak zręcznie posługuje się niedopowiedzeniami i z pomocą znakomitych aktorów oraz rewelacyjnego holdenderskiego operatora Lennerta Hillege buduje świat pozlepiany z tego co nam obce i bliskie; świat, który może nie do końca rozumiemy, ale który gdzieś głęboko siedzi w każdym z nas. I dlatego „Pomiędzy słowami” działa na człowieka z tak potężną mocą.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *