Paul Di’Anno – The Beast Arises | ★★★

murder one cDi’Anno gładko radzi sobie z repertuarem Iron Maiden, wykonując utwory ze swoich lat w tej grupie znacznie bardziej szorstko i krzykliwie niż jego słynny następca, Bruce Dickinson. Można się oczywiście upierać, że gdyby Di’Anno został z Maidenami, nigdy nie zażyliby oni takiej sławy, jak z Dickinsonem, ale jego interpretacje „Purgatory”, „Charlotte the Harlot” albo „Remember Tomorrow” wciąż potrafią wywołać najprawdziwsze ciarki. Do tego śpiewak ubarwia swój występ licznymi opowiastkami – np. wyjaśniając, że „Charlotte the Harlot” to rzecz o kobiecie, która nauczyła go „jak się pieprzyć”, dedykując „Remember Tomorrow” zmarłemu w zeszłym roku eks-perkusiście Iron Maiden, Clive’owi Burrowi, i zupełnie nie przejmując się czymś takim jak polityczna poprawność (rządzących Rosją i Izraelem określa mianem „współczesnych nazistów” i wyjaśnia, że utwór „Killers” jest właśnie o nich; pokazuje faka Bogu i profanuje znak krzyża; ludzi z ostatnich rzędów wyzywa od gejów – i tak dalej). No ale jeśli ktoś wybierał się na koncert grzecznego starszego pana, to pomylił sale.

Moja ocena: 3.0 Stars (3.0 / 5)

Pełna recenzja TUTAJ

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *