Nocny Kochanek – Hewi metal | ★★★★

nocny kochanek hewi metalŚmieszą Was „dzikie” i „niebezpieczne” metalowe zespoły w rodzaju Manowar, których członkowie sprawiają wrażenie jakby faktycznie uwierzyli, że są conanopodobnymi herosami z okładek własnych płyt? A może wciąż nie możecie pozbierać się po seansie komedii „Oto Spinal Tap”, w której nadzwyczaj celnie wypunktowano wszystkie śmiesznostki związane z karierą metalowca? Jeśli tak, to dziarskie pieśni Nocnego Kochanka powinny przyprawić Was o solidny ból przepony…

„Prawą ręką zadaj ból/ lewą ręką zadaj śmierć/ Chyba, że jesteś mańkutem/ to zadaj odwrotnie”, radzi Kochanek w superprzebojowym refrenie otwierającego płytę numeru „Karate” – i w zasadzie od razu wszystko jest jasne. Panowie nie mają zamiaru silić się na żadne subtelności i robią sobie z heavy metalu jaja jak berety, podkreślając na każdym kroku szatańskie połączenie twardzielskiej tematyki tekstów z, powiedzmy łagodnie, „niestarczającymi” umiejętnościami językowymi i tendencją metalowych tekściarzy do poddawania się, jak już tylko uda im się coś ładnie po częstochowsku zrymować (cudnie ilustruje to również inny wers z tego kawałka, w którym dowiadujemy się, że „Mistrz polecił unikać niepotrzebnych walek/ na świecie jest aż nadto, po co więcej kalek?”). Podobnie jest w żwawym rycerskim duecie „Wielki wojownik” („Elfy i trolle mnie prowadzą/ Nigdy nie cofam się wstecz…”) oraz „Andżeju…” (który powala już mało rozgarniętym zakrzyknięciem na samym wstępie: „Andżeju! Jak ci na imię?”), czy „Diable z piekła”, gdzie bohater ze smutkiem odkrywa, że nie jest mistrzem w urządzaniu czarnych mszy (dumając w finale: „Może zacznę zbierać znaczki/ rzucę swe szatańskie hobby”). Od strony muzycznej największym hiciorem jest tu natomiast przygodowo-fantastyczny, porywający powerowym refrenem „Minerał Fiutta” (gdzie można by jednak bardziej popracować nad tekstem zwrotek), a jedynym numerem, który jakoś nie do końca sprawdza się w roli heavymetalowego skeczu jest balladowy „Zaplątany”, próbujący szokować opowieścią o nadmiernym owłosieniu łonowym pewnej damy; i tu jednak można znaleźć udane wersy („Odstawiłem wódę na jeden dzień/ bo tak pragnąłem cię”), a dodatkowy respekt należy się wokaliście za pełną boleści stylizację na Felicjana Andrzejczaka.

Pełna recenzja TUTAJ

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *