Młynarski. Piosenka finałowa | ★★★★½

tylko dla odwaznych„Młynarski. Piosenka finałowa” to dokument niezwykły: taki, który z równą przyjemnością obejrzy ten, kto piosenki Wojciecha Młynarskiego zna na pamięć i ten, komu tylko obiły się o uszy.

Bądźmy szczerzy: tego rodzaju filmy dokumentalne są zwykle skierowane do grona największych wielbicieli artysty, o których traktują; chodzi o to żeby raz jeszcze spotkać się z ulubionym idolem, raz jeszcze dotknąć jego geniuszu i godnie go pożegnać. I w tym względzie „Młynarski. Piosenka finałowa” bynajmniej nie zawodzi: podczas seansu możemy sobie przypomnieć wiele napisanych przez Młynarskiego przebojów, a o jego życiu opowiadają tu nie tylko członkowie jego rodziny oraz jego koleżanki i koledzy po fachu, ale także on sam, już jakby resztką sił, na krótko przed śmiercią – i w zasadzie opowiada o sobie jako artyście w czasie przeszłym, mając świadomość, że największe dokonania ma już daleko za sobą; to między innymi dzięki temu film Alicji Albrecht jest czymś więcej niż tylko zgrabnym podsumowaniem kariery jednego z najważniejszych twórców polskiej piosenki: to uniwersalna opowieść o życiu naznaczonym tak błogosławieństwem talentu, jak i klątwą strasznej choroby, a także o tym, jak wiele trzeba czasami poświęcić by być artystą z prawdziwego zdarzenia.

Co ważne, wypowiadający się w dokumencie ludzie z bliższego lub nieco dalszego otoczenia Młynarskiego wcale nie próbują wypowiadać się o nim w tonie „laurkowym” – a w każdym razie nie wszyscy. I tak z wypowiedzi córek Agaty i Pauliny oraz syna Jana wyraźnie przebija tęsknota za ojcem mniej oschłym i bliższym im niż był w rzeczywistości, a z kolei Krzysztof Materna nie ukrywa rozgoryczenia wspominając jak swego czasu Młynarski publicznie obrzucił go inwektywami. Oczywiście wszystkie negatywne zachowania artysty można by przypisać dręczącej go potajemnie chorobie dwubiegunowej (jak przyznają córki: przez długie lata w domu mówiło się o niej tylko szeptem, a wyjazdy na leczenie nazywano „wyjazdami na koncerty”), jednak w tym wypadku Młynarski stawał przed wyborem: brać otumaniające leki i żyć w spokoju, ale bez możliwości tworzenia, albo je odstawić, narażając rodzinę i bliskich na nieprzyjemności – i znów poczuć to wspaniałe tchnienie weny, znów być kimś niezwykłym.

Dodatki na płycie DVD | ★★★

Jako bonus zamieszczono na płycie 9 wywiadów wydłużonych względem wersji pokazanych w dokumencie, m.in. z Jackiem Fedorowiczem, Januszem Głowackim, Włodzimierzem Korczem, Wiktorem Zborowskim czy Marianem Opanią. W większości mimo wszystko są to rozmowy krótkie, zaledwie parominutowe – wyjątek stanowią tylko wypowiedzi córek Młynarskiego, trwające w sumie ponad 40 minut (choć ktoś odrobinę zawalił przy ich montażu, puszczając czasami kilkakrotnie te same fragmenty). I to właśnie ich wypowiedzi okazują się najbardziej znaczące, a do tego – co jest moim zdaniem nadzwyczaj ciekawe – momentami są wobec siebie zaskakująco sprzeczne (przykładowo: Agata nie może się nadziwić brakowi spójności pomiędzy Młynarskim-artystą, a Młynarskim-ojcem – w swoich piosenkach takim czułym, a w życiu twardym i na dystans – podczas gdy Paulina wyraźnie podkreśla, że był pod tym względem człowiekiem nadzwyczaj spójnym).

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *