Masters of Rock 2006 – festiwal

Zespół Gamma Ray rozpoczął swój występ od Rebellion in Dreamland i przez resztę 70-minutowego koncertu nie spuszczał z tonu. Kai Hansen ładnie nam się przedstawił („Jesteśmy z Niemiec i spieprzyliśmy sprawę w Mistrzostwach Świata”) a następnie zaserwował zestaw utworów najnowszych (Fight, Blood Religion), najbardziej klasycznych (The Silence) i udowodnił, że wciąż uwielbia płytę „Powerplant” (usłyszeliśmy Gardens of the Sinner, Send Me a Sign i Heavy Metal Universe). Niemcy porwali tłum jak jeszcze nikt dotąd i Helloween nie miał łatwego zadania występując tuż po nich. Na początek poszedł nowy, długaśny The King For a 1000 Years, ale potem usłyszeliśmy już raczej zbiór the best of ze szczególnym naciskiem na płyty Keeper of the Seven Keys I i II (A Tale That Wasn’t Right, Eagle Fly Free, Dr. Stein i obowiązkowy Halloween). W porównaniu z Gamma Ray Helloween wypadł nieco sztywniej, jakby mniej ich już bawiło granie koncertów. Nowy gitarzysta Sascha Gerstner chyba nigdy nie dopasuje się idealnie do starszych, dowcipniejszych kolegów a wokalista Andi Deris, choć przecież stara się bardzo, jako frontman nigdy nie dorówna wyluzowanemu Hansenowi. Zamiast tradycyjnie bisować, na ostatnie dwa utwory muzycy Helloween połączyli się z Gamma Ray. Były to oczywiście perełki z dawnych „Keeperów”: Future World i I Want Out. Bardzo miło było posłuchać tych utworów w wersji na cztery gitary i dwa basy a jeszcze milej patrzyło się jak podczas wygrywania solówek dwaj zaciekli konkurenci, Hansen i Weikath, dzielą się jednym papierosem.

Pełna relacja w Metal Hammer Polska #10/2006:

mh2006

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *