Las samobójców (The Forest) | ★★★

las samobojcow recenzjaNiezobowiązujący horror, na którym można jednak parę razy podskoczyć ze strachu – oto właśnie „Las samobójców” z przykuwającą uwagę rolą Natalie Dormer („Dynastia Tudorów”, „Gra o tron”).

Dormer gra tu podwójną rolę: depresyjnej brunetki Jess i jej nieco bardziej optymistycznej, blondwłosej bliźniaczki – Sary. Jako małe dziewczynki, obie były świadkami śmierci swoich rodziców, co zwłaszcza na Jess wpłynęło nadzwyczaj destrukcyjnie: teraz, kiedy jest już dojrzałą kobietą, nawiedzają ją myśli samobójcze i coraz częściej musi szukać pocieszenia w tabletkach. Dlatego też po tym Jess wyjeżdża do Tokio uczyć angielskiego japońską młodzież, Sara ma szczerą nadzieję, że tego rodzaju wyzwanie pomoże jej siostrze na jakiś czas oderwać się od traumatycznych wspomnień sprzed wielu lat. Tymczasem okazuje się, że bohaterka wykorzystuje wyjazd po to, aby zaszyć się w niesławnym lesie Aokigahara okalającym świętą górę Fudżi – a więc właśnie tytułowym „lesie samobójców” dokąd wywożono niegdyś słabe, nieprzydatne społeczeństwu jednostki. Dziś jest to miejsce, w które zapuszczają się głównie ludzie pragnący ze sobą skończyć: w końcu jest to 30 kilometrów kwadratowych gęsto zalesionego terenu, w którym nadzwyczaj łatwo się zgubić, a dodatkową atrakcję stanowią tu liczne podziemne jaskinie i – jak twierdzą niektórzy – wyjątkowo duże zagęszczenie rozgoryczonych, mściwych duchów. Co jest w sumie zrozumiałe, skoro tylu smutnych ludzi przywlokło się tu, aby oddać życie…

Informacja o zaginięciu Jess, zmusza Sarę do natychmiastowego działania: kobieta bez wahania zostawia męża (Eoin Macken) i wyrusza do Japonii, aby odszukać siostrę – bo przecież jako bliźniaczka wyraźnie czuje, że ta wciąż żyje. Na miejscu spotyka amerykańskiego przystojniaczka (Taylor Kinney, znany m.in. z serialu „Chicago Fire”) oraz roztropnego, znającego las Japończyka (Yukiyoshi Ozawa) i wspólnie z nimi zagłębia się w niepokojącą gęstwinę. A tam: zjawy, koszmary, śmierć – wszystko wyraźnie inspirowane horrorami z ostatnich kilkudziesięciu lat, od „Martwego zła”, przez najsłynniejsze azjatyckie filmy grozy, aż po bijącą rekordy popularności serię „Naznaczony”.

Pełna recenzja TUTAJ

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *