Kler | ★★½

kler posterSmarzowski nakręcił film przezabawny, a przy tym odważny, poruszający i cholernie niesprawiedliwy.

Mając do dyspozycji świetnych aktorów – z Januszem Gajosem, Arkadiuszem Jakubikiem, Jackiem Braciakiem i Robertem Więckiewiczem na czele – reżyser i scenarzysta „Kleru” postanowił opowiedzieć historię utkaną w całości ze stereotypów, wyolbrzymień i anegdot. Efekt? Jego film – owszem – zazwyczaj bawi i przeraża tam, gdzie powinien, ale na pewno nie mówi całej prawdy o tytułowej społeczności, a tylko demonizuje ją i oczernia. Ja rozumiem, że kler ma swoje mroczne tajemnice i że niejednokrotnie dopuszczał się czynów odrażających, a później za przyzwoleniem najwyższych rangą duchownych je tuszował; jestem też jak najbardziej za tym żeby kino o tego rodzaju dramatycznych wydarzeniach opowiadało – ale jeśli już, to należy o nich opowiadać uczciwie, nadając całej historii w miarę realistyczny kontekst, a nie sugerując, że wszyscy księża to albo pedofile, albo pijacy, albo złodzieje, albo – w najlepszym przypadku! – kompletni idioci. A tak to niestety w „Klerze” wygląda.

Jeśli nie jesteście księżmi ani zakonnicami, to pewnie się trochę na nowym filmie Smarzowskiego uśmiejecie, a tu i ówdzie być może wpadniecie w zachwyt nad łatwością, z jaką reżyser łączy poważną obyczajową tematykę z wątkami kryminalnymi (fabuła „Kleru” to w dużej mierze właśnie zagadka kryminalna – staramy się odkryć kto zgwałcił, a kto zabił i czy spotka ich za to zasłużona kara). Zastanówcie się jednak czy chcielibyście żeby facet kiedykolwiek nakręcił film o Was i o Waszej rodzinie – bo gwarantuję Wam, że gdyby jakimś cudem tak się stało, to ułożyłby scenariusz wyłącznie z plotek i dowcipów, które opowiedzieli mu Wasi wrogowie, a z Wami nawet nie próbowałby pogadać.

Choć więc wypada uczciwie przyznać, że „Kler” to kino nakręcone sprawną łapą, oferujące wciągającą rozrywkę i poruszające tematy, które na pewno poruszać należy, to trudno je jednak nazwać wielką sztuką. Nie dość, że ostro rozmija się z prawdą o ludziach Kościoła – bo naprawdę nie wszyscy księża są tak psychicznie zdeformowani, jak na dramatycznym portrecie pędzla Smarzowskiego – to jeszcze kończy się nędzną i wysiloną „sceną szokową”, która tak naprawdę powoduje raczej obrzydzenie niż prawdziwy szok czy epifanię, a do tego wydaje się nieudolnie skopiowana z podobnego tematycznie „Gniewu”.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *