Jakub Małecki – Dygot | ★★★★

dygot„Dygot” to esen­cja wszyst­kie­go, co u Ja­ku­ba Ma­łec­kie­go naj­lep­sze: mamy tu i odro­bi­nę grozy, i bez­pre­ten­sjo­nal­nie skro­jo­ny ro­mans, i wcią­ga­ją­cą wiej­ską bal­la­dę, i nawet ostroż­nie od­mie­rzo­ny „kry­mi­nał kor­po­ra­cyj­ny”. A obraz Pol­ski i Po­la­ków wy­ła­nia­ją­cy się zza tych ga­tun­ko­wych ele­men­tów au­ten­tycz­nie przy­pra­wia o ciar­ki.

Autor buduje swoją opowieść na przestrzeni ostatnich kilku dekad – rzecz rozpoczyna się tuż przed wybuchem II wojny światowej, a kończy w pierwszych latach XXI wieku. Poznajemy dwie przeciętne polskie rodziny, które w różny sposób radzą sobie z dramatem nabierającej rozpędu wojny, ściągając przy tym na siebie i na przyszłe pokolenia pewnego rodzaju klątwę. W jednej z rodzin rodzi się dziwny, pozbawiony barwy chłopiec – otrzyma imię Wiktor, a mieszkańcy z wioski nieraz będą mieli ochotę upuścić mu krwi, winiąc jego „diabelską” urodę za każdą nawiedzającą wioskę epidemię albo dłuższy okres nieurodzaju. W drugiej rodzinie dochodzi do tragedii: dziewczynka o imieniu Emilia zostaje na zawsze oszpecona podczas wybuchu granatu, co skazuje ją na smutne i samotne dzieciństwo. Po latach Wiktor i Emilia spotkają się na imprezie tanecznej i odkryją, że łączy ich pokrewieństwo dusz. A może tylko fizyczna „inność”, która zrodziła w nich pokłady szczególnej, obcej innym ludziom wrażliwości? Poza tym pozostaje inne, nie mniej ważne pytanie: czy zejście się Wiktoria i Emilii pomoże ściągnąć z obu rodzin domniemaną klątwę?

Tym, co w „Dygocie” imponuje najbardziej jest z pewnością język, jakim go spisano. Małecki z niewiarygodną lekkością klei swoją opowieść z osobliwych fraz i wizji, sprawiając, że czytamy książkę nie tyle po to, by dowiedzieć się kto, z kim, dlaczego i jak, ale po to by smakować każde kolejne zdanie i karmić wyobraźnię drzemiącymi w tych zdaniach obrazami.

Pełna recenzja TUTAJ

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *