Jacek Szczerba – Jerzy Hoffman: Po mnie choćby „Potop” | ★★★½

hoffman po mnie chocby potopWielbiciele talentu Jerzego Hoffmana powinni bez wahania zaopatrzyć się w „Po mnie choćby ‘Potop’” – wywiad-rzekę, jaki przeprowadził z reżyserem sienkiewiczowskiej trylogii dziennikarz Gazety Wyborczej, Jacek Szczerba. Co prawda stosunkowo niedawno można się było zapoznać z podobną książką autorstwa Marty Sztokfisz („Jerzy Hoffman. Gorące serce”), ale nawet jeśli ją czytaliście, to i tak po raz kolejny dacie się wciągnąć w hoffmanowską opowieść o seksie, miłości, przyjaźni, wojnie, komunizmie, piciu wódki i sztuce kręcenia drogich filmów.

Fakt, wiele z tych barwnych historii, jakimi na 350 stronach raczy nas twórca „Ogniem i mieczem” poznaliśmy już podczas lektury książki Sztokfisz, ale ze Szczerbą Hoffman rozmawia jednak bardziej „po męsku”, zupełnie już nie starając się o wykreowanie wizerunku dżentelmena. Ma to swoje dobre i złe strony – bo choć generalnie wypadałoby sobie tę niezwykłą szczerość i bezogródkowość artysty cenić, to bywa, że rzucanie przez Hoffmana dramatycznymi faktami (np. o wymuszeniu na swojej niegdysiejszej partnerce usunięcia ciąży) tak, jakby zupełnie nic nie znaczyły, może dość dotkliwie razić. A Szczerba zwykle nie podchwytuje tego rodzaju kontrowersyjnych tematów i nie namawia Hoffmana do składania żadnych wyjaśnień – co prawdopodobnie zrobiłaby w takiej sytuacji Sztokfisz – tylko stara się jak najszybciej przejść do zadania kolejnego pytania z wcześniej przygotowanej listy. Z jednej strony jest to zrozumiałe – w tym wypadku dziennikarza zdecydowanie bardziej interesują artystyczne dokonania Hoffmana niż jego osobiste perypetie i nie chce swojej książce nadawać plotkarsko-sensacyjnego charakteru – ale z drugiej pozostawia jednak pewien niedosyt. A momentami wręcz niesmak.

Jeśli jednak „obyczajowa” część książki nie jest aż tak dopracowana jak być powinna, to fragmenty, w których Szczerba i Hoffman rozmawiają o kinie wypadają świetnie. Reżyser ma zdrowy, zdystansowany stosunek do własnej twórczości i nie ma zamiaru nikomu wmawiać, że wychodziły spod jego ręki wyłącznie rzeczy genialne, a z kolei przepytujący bardzo dobrze przygotował się do zadania, zaznajamiając się także z dokumentami z początku kariery rozmówcy, który nawet on sam słabo już pamięta.

Pełna recenzja TUTAJ

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *