Han Solo: Gwiezdne wojny – historie (Solo: A Star Wars Story) | ★★★½

han solo dvdNiełatwa była droga „Hana Solo” na ekrany kin i telewizorów: najważniejszego aktora trzeba było wysyłać na doszkalanie w fachu, a potem jeszcze szukać nowego reżysera i przesuwać datę premiery. Nie wróżyło to dobrze, w związku z czym energiczny, zabawny i nie pozbawiony niespodzianek film Rona Howarda stanowi nadzwyczaj miłą niespodziankę dla wielbicieli „Gwiezdnych wojen” w starym stylu.

No właśnie: „w starym stylu”, czyli w stylu pierwszej trylogii. Jeśli przygnębiał Was fakt, że i niesławna druga trylogia, i pierwsze dwa filmy trzeciej, i pierwsze dwa filmy z cyklu „Gwiezdne wojny – historie” były nakręcone w zupełnie innym stylu niż „Nadzieja”, „Imperium” i „Powrót Jedi”, to jest szansa, że właśnie „Han Solo” przypadnie Wam do gustu najbardziej. Tu nikt nie marnuje czasu na domalowywanie znanym bohaterom nowych cech charakteru albo na nudne polityczne dysputy czy na chwile jakże niestosownej, filozoficznej zadumy. „Han Solo” z Howardem za sterami to seria pościgów, pojedynków i pełnych rozmachu akcji zbrojnych (szczególnie imponuje scena ataku Hana i spółki na pociąg z ultracennym towarem), w trakcie których dowiadujemy się m.in. skąd wzięło się niby-nazwisko tytułowego bohatera i jak wyglądały pierwsze, trudne dni jego przyjaźni z Chewbaccą. Na drugim i trzecim planie błyszczą przede wszystkim sprawdzeni aktorzy (Woody Harrelson, Paul Bettany, Thandie Newton, Warwick Davis, Clint Howard), a młodsza stażem główna trójka – Alden Ehrenreich jako Han, Emilia Clarke jako jego miłość, Qi’ra, oraz Donald Glover jako Lando Calrissian – może nie zrywa czepków z głów, ale… po prostu daje radę. Nie, Ehrenreich nie zapowiada się raczej na drugiego Harrisona Forda, ale ma tu parę naprawdę niezłych momentów, a jego bohater – na szczęście – budzi sporą sympatię.

Ktoś może powiedzieć, że „Han Solo” to w porównaniu z „Rogue One” albo „Ostatnim Jedi” film rozczarowująco mało wywrotowy, ani przez moment nie próbujący wstrząsnąć uniwersum Gwiezdnych wojen. Moim zdaniem zapewnia on natomiast bardziej porywającą rozrywkę niż oba te tytuły – a w filmie o Hanie Solo to właśnie to, a nie jakieś wstrząsanie uniwersum, interesuje mnie najbardziej.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *