Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy | ★★★½

stale w ruchuPrzegapiliście „Excentryków” w kinach? To teraz możecie naprawić swój błąd i obejrzeć nowe dzieło Janusza Majewskiego („Lokis”, „Zaklęte rewiry”, „C.K. Dezerterzy”) z płyty DVD. Bo nawet jeśli do najlepszych filmów reżysera trochę mu brakuje, to spędza się z nim bardzo przyjemne dwie godziny.

Maciej Stuhr gra tutaj Fabiana Apanowicza: „muzyka po przejściach” wracającego do ojczyzny po latach obcowania z zachodnim dobrobytem. Są lata 50. XX w. i Fabiana nie interesuje już zarabianie pieniędzy, chciałby natomiast odnaleźć dla siebie jakieś właściwe miejsce, a zagranicą mimo wszystko nie czuł się jednak jak w domu. Zatrzymując się w przestronnym, ale zaniedbanym domostwie w Ciechocinku, zastaje Polskę ponurą, uciemiężoną, odartą z barw i radości, ale nie ma zamiaru poddawać się takiemu stanowi rzeczy i postanawia odmienić go w jedyny znany sobie sposób – poprzez granie ukochanego swingu. Najpierw udaje mu się odnaleźć entuzjazm do wspólnej gry u zrzędliwego, przygniecionego przez system milicjanta (Wiktor Zborowski), a później jeszcze u kilku innych osób, m.in. u swojej siostry Wandy (Sonia Bohosiewicz), niegdyś utalentowanej śpiewaczki, a obecnie dręczonej nieznaną chorobą dentystki, czy u dziwacznego stroiciela fortepianów Felicjana Zuppe (Wojciech Pszoniak), który w wolnych chwilach zajmuje się tropieniem wątków homoseksualnych w literaturze polskiej. No i jest jeszcze przeurocza nauczycielka angielskiego, Modesta Nowak (Natalia Rybicka), w której Fabian błyskawicznie się zakochuje mimo, że ta spędza z nim czas wyłącznie po to żeby „poćwiczyć język”. Czy jednak nie byłoby trochę zbyt pięknie gdyby bohaterowi udało się ot tak odmienić swój los, znajdując jednocześnie powołanie i kobietę życia?

Majewski wybrał najważniejsze wątki ze świetnej powieści Włodzimierza Kowalewskiego „Excentrycy”, a następnie odpowiednio je przyciął i wygładził, tworząc film, któremu brak co prawda emocjonalnej głębi i siły oddziaływania literackiego pierwowzoru, ale w którym za to… słychać całą tę wspaniałą muzykę, którą podczas lektury mogliśmy sobie tylko wyobrażać. Fakt, nie wszyscy aktorzy równie dobrze dają sobie radę za mikrofonem (najjaśniej błyszczy Sonia Bohosiewicz, natomiast Stuhr i Rybicka muszą czasem nadrabiać wdziękiem – co im się jednak świetnie udaje), pamiętajmy jednak, że nie jest to wcale opowieść o mistrzach swingu, ale o jego entuzjastach, którzy wcale nie chcą swoją muzyką podbijać całego świata; interesuje ich wyłącznie wspólne granie muzyki i czerpanie z tego faktu energii i optymizmu pomagających przetrwać w szarej i niełatwej rzeczywistości. Tę myśl udaje się Majewskiemu uchwycić bezbłędnie.

Pełna recenzja TUTAJ

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *