Demon Eye – Tempora Infernalia | ★★★★½

demon eye tempora infernaliaDemon Eye to jeden z najciekawszych zespołów łączących klasyczne hardrockowe wibracje z heavymetalowym pędem i doomowymi smaczkami. Ich najnowszy krążek zatytułowany „Tempora Infernalia” nie tylko to potwierdza, ale wręcz ścina z nóg, dając porządną szkołę wszystkim młodym grupom, które chciałyby grać podobnie, ale nie bardzo starcza im czuja.

Bo niestety – tego rodzaju grania nie sposób uskuteczniać z jakimkolwiek sukcesem jeśli nie ma się go we krwi. Dowód na to już w pierwszym kawałku pt. „End of Days”, który porywa i uzależnia od pierwszego uderzenia – dziarskim gitarowym riffowaniem, szyjącą cudny groove sekcją rytmiczną i oryginalnym, lekko odlecianym wokalem (są tacy, którzy porównują wokalistę Demon Eye do młodego Ozzy’ego Osbourne’a choć brzmi on jednak znacznie… trzeźwiej). Jeśli kręci Was tego rodzaju granie, już w trakcie słuchania „End of Days” zorientujecie się, że właśnie odkrywacie jeden ze swoich ulubionych zespołów. No, chyba, że znacie go już z udanego zeszłorocznego długograja „Leave the Light”, który też przecież sugerował, że będzie się działo.

Jak w takim razie wypada dziewięć pozostałych kawałków z nowej płyty? Ano bez żadnego wyjątku świetnie – niezależnie od tego czy panowie stawiają na krótką, konkretną jazdę (jak w niespełna trzyminutowym „Black Winds”), czy porażają chwytliwością (jak w „In the World, Not of It”, „Give Up the Ghost” czy moim ulubionym „I’ll Be Creeping”) czy też kombinują z tempem kompozycji i skrzętnie budują kosmiczno-diaboliczną atmosferę („Poison Garden”, „Please, Father”). Przy czym pozwolę sobie zaznaczyć, że nazywanie Amerykanów „doom-metalowcami” mam za porządnie naciągane, bo choć można tu znaleźć odniesienia do klasyków gatunku z Black Sabbath na czele (taki na przykład „Please, Father” mocno pachnie „Planet Caravan”), to ogólnie jest tu jednak jak na ten gatunek zdecydowanie zbyt energicznie. Za to jeśli marzy Wam się zmiksowanie jednej części Black Sabbath z dwoma częściami Iron Maiden i trzema Deep Purple – „Tempora Infernalia” na pewno Was nie zawiedzie.

Słuchając takich płyt, jak ta, nie mogę się nadziwić ile czasu marnuje się dziś w mediach na gadanie, że „rock umarł” – bo przecież wystarczy parę minut z muzyką Demon Eye żeby wiedzieć to jedna z największych bzdur świata.

Pełna recenzja TUTAJ

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *