Bodyguard zawodowiec (The Hitman’s Bodyguard) | ★★½

bodyguard zSolidna obsada (Ryan Reynolds, Samuel L. Jackson, Salma Hayek, Elodie Yung, a nawet Gary Oldman!), sprawdzony reżyser (Patrick Hughes, ten od „Red Hill” i „Niezniszczalnych 3”), sporo gwałtownych scen akcji i świetnej kaskaderki plus odrobina humoru – a efekt końcowy taki sobie.

Co poszło nie tak? Moim zdaniem – połączenie aktorów w mało przekonujące pary, przesłodzenie wątków romantycznych i niepotrzebne pompowanie fabuły polityką. Reynolds – którego bardzo lubię, mimo, że zgrzeszył już wieloma kiepskimi filmami (pamiętamy cię, „Zielona Latarnio”!) – gra tutaj tytułowego bodyguarda, mającego eskortować superkillera Samuela L. Jacksona na proces przeciwko morderczemu wschodniemu dyktatorowi Gary’emu Oldmanowi; w drodze na proces obaj panowie niby się zaprzyjaźniają – choć tak naprawdę zupełnie tego nie czuć – i opowiadają sobie o swoich miłościach – bodyguard o miłości do pięknej policjantki (śliczna francuska aktorka Elodie Yung), a killer do pięknej, wulgarnej więźniarki (wciąż zabójczo seksowna Salma Hayek)… choć ta chemia też się na ekran nie przebija. Szpetnie zawodzi też Gary Oldman jako przerysowany superdrań – podobnie jak kiedyś zawiódł w „Air Force One” – a kiedy w finale akcję zaczynają zastępować tępe, grobowo poważne polityczne gadki, film najzwyczajniej w świecie zdycha.

A przecież momenty glorii też się tutaj zdarzają: pościg za motorówką Jacksona po amsterdamskich kanałach, czy realistyczna, piętrowa bójka w sklepie żelaznym, gdzie o życie walczy coraz bardziej przerażony Reynolds, to kino akcji w najpiękniejszym wydaniu. Szkoda, że wszystko to, co dobre nie klei się w przekonujący obraz, który można by choć do pewnego stopnia traktować poważnie. Bo „Bodyguard zawodowiec” chce być i filmem akcji, i komedią, i romansem w jednym, a ostatecznie okazuje się być tylko zlepkiem barwnych, ale nie bardzo pasujących do siebie scen.

Dodatki na płycie DVD | ★★★

Przede wszystkim dostajemy tu cztery niedługie (od 4 do 8 minut) filmiki, w których twórcy prezentują nam kolejno: okoliczności przyrody, w jakich kręcono „Bodyguarda zawodowca” (na linii Sofia-Londyn-Amsterdam), filmowe twarde kobiety (Hayek/Yung), kontrast pomiędzy „hitmanem” i jego „bodyguardem” oraz romantyczny wydźwięk całości. Poza tym jest jeszcze zwiastun, garść wpadek na planie (wygląda na to, że ich sprawczynią była zwykle Hayek) i 10 minut scen wydłużonych/alternatywnych (w tym inne, nieprzegadane zakończenie). Nieźle – choć ze słów twórców filmu wynika, że będziemy mieli do czynienia z dużo bardziej ekscytującym dziełem niż w rzeczywistości.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *