Backcountry | ★★★★

backcountry reviewTakie „Szczęki” – tylko z miśkiem zamiast rekina i rozgrywające się nie nad brzegiem oceanu ale w leśnej głuszy. A przynajmniej tak chciałby jakiś recenzent, który obejrzał film przede mną i został za swe zasługi uwieczniony cytatem na plakacie „Backcountry”. Może nie do końca się zgadzam – bo w porównaniu z rekinim hitem Spielberga, „Backcountry” to jednak rzecz dość amatorska (ze wszystkimi tego wadami i zaletami), ale całkowicie podzielam entuzjazm autora tych śmiałych słów. Debiut reżyserski Adama MacDonalda (znanego mi wcześniej wyłącznie z roli detektywa Pecka w serialu sensacyjnym „Nowe gliny”) przywraca bowiem wiarę w zanikający gatunek survival horroru, w którym nie ma miejsca na modne dziś dowcipkowanie i puszczanie oka – tu podczas seansu człowiek ma się autentycznie trząść o życie bohaterów, a przecież właśnie coś takiego nakręcić najtrudniej. MacDonaldowi się ta sztuka udała i choć nie spieszy się z napuszczeniem krwiożerczego zwierzaka na sympatyczną parkę przedzierającą się przez leśne chaszcze (w tych rolach Jeff Roop i koleżanka MacDonalda z planu „Nowych glin” – przeurocza Missy Peregrym), to kiedy już to robi, na kilkadziesiąt minut paraliżuje widza strachem. A w każdym razie – mnie sparaliżował. Szczególne gratulacje należą mu się za scenę pierwszego bliskiego spotkania z niedźwiedziem (nieświadoma zagrożenia parka śpi sobie w namiocie, podczas gdy płótno tuż obok ich głów napina się, tworząc kształt potężnej niedźwiedziej paszczy!) i za umiejętne wykorzystanie demonicznej aury Erica Balfoura występującego tu gościnnie jako twardziel próbujący udowodnić dwójce bohaterów, że bez jego pomocy nie poradzą sobie podczas wycieczki. Zwłaszcza, że – zgadliście! – nie zabrali ze sobą mapy… A więc – ku przestrodze!

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *