Architects of Chaoz – The League of Shadows | ★★★★

architectz bigTyle się Paul Di’Anno nagadał o tym, jak to będzie reaktywował Killers i nagrywał z tą grupą nowy album, a tu nagle wyskakuje z zupełnie innym krążkiem – nagranym wraz z czterema nieznanymi szerzej muzykami pod szyldem Architects of Chaoz. Chciałem się na niego wkurzyć bo przecież uwielbiam Killers, ale na szczęście debiut „Architektów Chaozu” okazał się na tyle dobry, że po wysłuchaniu trzech pierwszych utworów mi przeszło.

Jasne, Killers to Killers i Architects of Chaoz tej grupy nie zastąpi (ciągle czekam, Paul!), ale słuchanie dwunastu kompozycji upchniętych na „The League of Shadows” to również wielka radocha – zwłaszcza dla kogoś, kto wychowywał się na maidenowych hiciorach wyśpiewywanych przez Di’Anno, a potem cierpliwie wyczekiwał kolejnych wydawnictw artysty. Bywało lepiej, bywało też bardzo źle, ale z dużą radością donoszę, że „The League of Shadows” śmiało można zaliczyć do największych osiągnięć wokalisty – zaraz za dwoma pierwszymi krążkami Iron Maiden, „Murder One” Killers i „Fighting Back” Battlezone.

Te trzy pierwsze utwory, które od razu przekonały mnie do Architects of Chaoz, to: galopujący, wykrzyczany „Rejected”, bardziej melodyjny, ale też przetaczający się przez słuchacza ze słuszną furią „How Many Times” oraz najbardziej z nich wszystkich nawiązujący do stylu Iron Maiden „Horsemen”. Trzy dość różne, a jednak konsekwentnie metalowe utwory, które z jednej strony idealnie pasują do głosu Di’Anno i są jakimś tam echem jego dawnych dokonań, a z drugiej – są na tyle dobrze wykombinowane, zagrane i brzmiące, że na pewno nie można ich nazwać autoplagiatami czy cieniem dawnych dokonań śpiewaka.

Moja ocena: 4 Stars (4 / 5)

Pełna recenzja TUTAJ

 

 

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *