Aquaman | ★★

aquaman brJason Momoa to idealny Aquaman: imponująco umięśniony (w końcu ex-Conan Barbarzyńca!), ale przy tym dość gibki, by ujeżdżać pancerne koniki morskie i obdarzony wystarczająco dużą dozą autoironii, aby nie traktować swych podmorskich przygód ze śmiertelną powagą. No i oczywiście do twarzy mu z mokrymi lokami. Tym bardziej szkoda, że film Jamesa Wana nie dorasta do postaci tytułowego bohatera.

Czuć, że reżyser wprost pękał od pomysłów na zekranizowanie przygód Aquamana – co potwierdzają materiały dodatkowe zamieszczone na płycie Blu-ray (o nich poniżej) – i w efekcie szybko odczuwamy przesyt wizualnymi cudownościami zrodzonymi w niespokojnym umyśle Wana połączony z dogłębną tęsknotą za prostą, przejrzystą historią, która po seansie zapadałaby w pamięć. Bo tym, co ja osobiście zapamiętałem z „Aquamana” jest garść sprawnie zrealizowanych scen akcji (pierwsza, ultraenergetyczna kopanina z udziałem Nicole Kidman; nakręcona w jednym, szalonym ujęciu ucieczka przed złolem po sycylijskich dachach; atak przerażających podwodnych istot na stateczek transportujący Wodnego Człowieka i jego lubą), przekolorowany do bólu świat podwodnych królestw, parę zmarnowanych ról (Willem Dafoe, Temuera Morrison, Dolph Lundgren) i ogólny fabularny galimatias. Być może fani komiksowej postaci zniosą to wszystko lepiej niż średnio zaznajomiony z komiksami ja, ale nie zmienia to faktu, że pierwszy film o Aquamanie powinien zaprezentować historię sporego kawałka jego życia (od narodzin, przez morską inicjację aż po ostateczne starcie z jego śmiertelnym wrogiem: Czarną Mantą) w sposób bardziej przyjazny dla nie-komiksoholików.

Dodatki na płycie Blu-ray | ★★★★

Wśród dodatków naprawdę sporo dóbr: półtoragodzinny materiał dokumentalny podzielono na 12 rozdziałów trwających od 3 do blisko 20 minut. Warto zacząć od tego, który zatytułowano „James Wan: World Builder” (7 minut), bo dzięki temu od razu zderzymy się z buchającą pomysłami osobą reżysera i dowiemy się jak wielki wpływ na ostateczny kształt filmu miał scenograf Bill Brzeski. Świetnie wypada też 13-minutowy rozdział „Becoming Aquaman” skupiający się na boskim Jasonie – nie dość, że genialnym w swojej roli to jeszcze podsumowującym materiał słowami: „Prawdziwymi superbohaterami są samotne matki. Ja jestem tylko kolesiem w przebraniu”. Problemy z kręceniem filmu „pod wodą” zgłębia 19-minutowy rozdział „Going Deep into the World of Aquaman”, do horrorowych korzeni twórczości reżysera sięgamy w 7-minutowym „Creating Undersea Creatures” (opowiadającym o tworzeniu filmowych potworów inspirowanych m.in. twórczością H.P. Lovecrafta), a również 7-minutowy „Kingdom of the Seven Seas” pozwala nam się zaznajomić ze wszystkimi podwodnymi królestwami zaprezentowanymi w filmie (za przewodnika robi tu nadzwyczaj stateczny Dolph Lundgren). Nie przegapcie też rozdziału „Heroines of Atlantis” (5 minut) ukazującego nam dwie ponętne aktorki – Nicole Kidman i Amber Heard – przeistaczające się u Wana w… znacznie mniej ponętne filmowe postaci; cóż, jedno jest pewne: Wan nie ma ręki do wydobywania ze swych aktorek seksapilu, a śliczną, blondwłosą Amber całkowicie dobił okropną czerwoną peruką. Poza tym, miło zobaczyć jak ciężko pracował nad swą rolą Patrick Wilson („Villaineous Training”, 6 minut), jak tworzono „iluzję wody” („Aqua-Tech”, 5 minut) i jak nakręcono trzy kluczowe sceny filmu („Scene Breakdown”, 10 minut). Szkoda, że zabrakło komentarza reżysera, ale w zasadzie w zaprezentowanym tutaj materiale Wan i tak mówi o wszystkim, co w jego filmie najważniejsze.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *