Ant-Man i Osa (Ant-Man and the Wasp) | ★★★½

antman i osaŚwiat potrzebuje takiego superbohatera jak Ant-Man: bezpretensjonalnego, nieprzeładowanego mięśniami i potrafiącego się pośmiać z samego siebie. A przede wszystkim: bardziej interesującego niż kosztujące miliony dolarów efekty specjalne, które go otaczają. I na całe szczęście drugie wejście Ant-Mana jest równie dobre jak pierwsze.

Tym razem nasz ulubiony mini-heros Scott Lang (rewelacyjnie pasujący do tej roli Paul Rudd) musi: a) wykazać się jako dobry, rozrywkowy ojciec, potrafiący z fantazją zabawić swoją córkę (Abby Ryder Fortson), b) sprawdzić się w nowym fachu – jako właściciel małej firmy oferującej zabezpieczenia, a wreszcie c) odkupić swe winy z pierwszego filmu względem genialnego wynalazcy Hanka Pyma (Michael Douglas) oraz jego przeuroczej córki, Hope (Evangeline Lilly). Misje a i b nie będą wymagały od niego żadnych nadnaturalnych zdolności – co oczywiście nie znaczy, że będą łatwe do wykonania – ale aby podjąć się wykonania misji c, Scott będzie musiał ponownie przywdziać zmieniający rozmiary ciała kostium Ant-Mana. Do tego w wersji unowocześnionej, sprawiającej jeszcze więcej problemów niż znany mu już prototyp – i czasem wbrew jego woli nadającej mu wzrost giganta.

Jak dla mnie „Ant-Man i Osa” to idealna odtrutka na przeładowanych wybuchowymi efektami cyfrowymi „Avengersów: Wojnę bez granic”. Kwestia gustu? Jasne, w końcu „Wojna…” to oficjalnie najwspanialszy superbohaterski film świata, ale co poradzę na to, że lubię jak superbohaterowie mają charakter i poczucie humoru, a nie tylko zarąbiste uniformy i rekordowo wysoki budżet na efekty specjalne? I że niekoniecznie muszę oglądać kilkunastu superherosów naraz? Zresztą szaleństwa wizualne z „Ant-Mana i Osy” wcale nie ustępują pomysłowością tym z droższych filmów Marvela (przecież mamy tu m.in. gigantyczneo Ant-Mana wynurzającego się z morza niczym Godzilla, albo beztrosko rozbijającego się po ulicach San Francisco), a stosunek fabuły do efektów jest tu po prostu zdecydowanie lepiej odmierzony.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *