Acid Drinkers – 25 Cents For A Riff | ★★★★½

acid drinkers 25 centsJedna z najlepszych płyt w dorobku Acid Drinkers? Ano jak najbardziej! „25 Cents for a Riff” nie poraża może spójnością – bo radosny hard rock miesza się tu z dziarskim heavy metalem i nowocześniejszym, całkowicie bezlitosnym miażdżeniem riffami – ale przecież najważniejsze, że wszystkie numery stoją na najwyższym poziomie…

Przepraszam: PRAWIE wszystkie. Jak bardzo bym się nie starał nie jestem bowiem w stanie zrozumieć dlaczego zdecydowano się zamknąć ten znakomity album taką-se ejtisową balladą, którą ewentualnie na bardzo ciężkim kacu mogliby kiedyś nagrać Guns N’ Roses. Ale pomijając to jedno, jedyne potknięcie, mamy tu do czynienia z absolutnym mistrzostwem świata: począwszy od zadziornego numeru tytułowego, przez mocarny, zaśpiewany przez Jankiela „God Hampered His Life” i superchwytliwy „Don’t Drink Evil Things”, który powinien stać się przebojem na miarę niegdysiejszego „Pizza Driver”, aż po skoczny „Riot in Eden”, mroczny „The Noose” i jedyny w swoim rodzaju, zaśpiewany przez Ślimaka z niemal grunge’owym zacięciem „Madman’s Joint”, „25 Cents for a Riff” prezentuje Acid Drinkers w najlepszej formie od czasów genialnego „Verses of Steel”.

Całość brzmi oczywiście odpowiednio potężnie, a dodatkową, nadzwyczaj miłą niespodzianką jest wpadająca w oko okładka stworzona jak za dawnych lat przez samego Jerzego Kurczaka. No ale że sami Drinkersi najwyraźniej nie życzą sobie żeby sądzić cokolwiek po okładce (patrz: drugi śpiewany tu przez Jankiela utwór zatytułowany „Not By Its Cover”), czym prędzej chwytajcie za tę płytę i przekonajcie się, że zespół nie tylko graficznie nawiązuje tu do czasów swojej największej glorii i chwały.

Pełna recenzja w Mystic Art #62:

ma62

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *